Ciekawostki ze świata część II

Zgodnie z wczorajszą obietnicą dziś przygotowałam dla Was ciąg dalszy ciekawostek ze świata.

Czy wiecie, że najgłębsza podziemna stacja kolejowa znajduje się w Pekinie?

Zdjęcie inteligentnego pociągu stacji podziemnej

Pekin jest tegoroczną stolicą sportów zimowych. Specjalnie z myślą o olimpijczykach zaprojektowano inteligentny, autonomiczny pociąg. Zatrzymuje się on na najgłębiej położonej stacji. Od kilku dni oczy wszystkich kibiców są skierowane na Pekin, gdzie odbywają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Organizacja tak wielkiego wydarzenia wiąże się nie tylko z przygotowaniem obiektów sportowej, ale też dodatkowej infrastruktury, która ułatwi poruszanie się uczestnikom rozgrywek, sztabom i innym przyjezdnym. Chińczycy są znani ze swojego zamiłowania do najnowszych technologii. Widać to również po tym, jak przygotowali Pekin na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Na trasie ze stolicy do Zhangjiakou kursuje inteligentny, w pełni autonomiczny pociąg. Zaraz po ukończeniu budowy maszyny okrzyknięto ją cudem techniki.

Zdjęcie Wielkiego Muru – Badaling Great Wall

Zdjęcie Wielkiego Muru - Badaling Great Wall

Na uwagę zasługuje również cud inżynierii, czyli stacja Badaling Great Wall. Stacja znajduje się niedaleko najpopularniejszego fragmentu słynnego Muru Chińskiego. Aby prace budowlane nie uszkodziły zabytku, trasę kolei poprowadzono 102 metry pod ziemią.

Zdjęcie najgłębszej stacji kolejowej Badaling Great Wall

Zdjęcie najgłębszej stacji kolejowej Badaling Great Wall

Trzypiętrowa The Badaling Great Wall Station jest uważana za najgłębiej położoną i największą stację podziemnej szybkiej kolei – zajmuje powierzchnię ponad 36 tys. m kw. Na stacji znajdują się również długie najdłuższe schody ruchome w Chinach – mają 88 m długości i 42 m wysokości. Budowa w tak cennym i wrażliwym miejscu nie była łatwym zadaniem. Chińskie media państwowe poinformowały, że inżynierowie użyli detonatora elektronicznego, aby precyzyjnie określić czas wybuchu z dokładnością do milisekundy. Zadbano o to, aby podziemne eksplozje nie były dla Wielkiego Muru większym obciążeniem, niż jeden krok stawiany przez człowieka. Budowa tunelu trwała w trzy lata. Obecnie podróż z Pekinu do Badaling trwa 27 minut, a nie – tak jak wcześniej – 1,5 godziny.

Pomyślelibyście, że szczepienia na koronawirusa dotarły również do rdzennych plemion Amazonii?

Zdjęcie syna niosącego ojca do punktu szczepień na koronawirusa

Wahu niósł swojego ojca na plecach łącznie przez 12 godzin. Tylko w ten sposób 67-latek mógł dostać się do najbliższego punktu szczepień w Amazonii.

Teoretycznie szczepionki przeciw COVID-19 są ogólnodostępne. W większości europejskich krajów zaszczepić można się już nie tylko w przychodni czy szpitalu, ale również w aptece. Nie wszędzie jest to jednak tak proste. Zdjęcie młodego mężczyzny, który niósł na plecach swojego ojca do punktu szczepień wywołało żywą dyskusję w Internecie o nierównościach w ochronie zdrowia na świecie.

Fotografia przedstawia ojca i syna – członków plemienia Zo’é zamieszkującego jeden z najbardziej odizolowanych obszarów brazylijskiej Amazonii. Wahu przyniósł na plecach swojego ojca Tawy do najbliższego punktu szczepień. Droga w jedną stronę zajęła mu 6 godzin. W sumie niósł więc ojca przez 12 godzin. Na trasie musiał mijać naturalne przeszkody, na przykład strumienie. Fotografia z Amazonii wywołała dyskusję na temat wyzwań związanych ze skomplikowaną logistyką szczepień rdzennych ludów. Społeczność Zoé żyje we względnej izolacji w stanie Pará na północy Brazylii. Lekarze chcieli sami udać się do plemiennych wiosek, jednak to było niemożliwe ze względu na ich rozproszenie. Zamiast tego w lasach ustawiono mobilne punkty szczepień. Medycy zadbali o to, żeby szczepienia odbywały się w bezpiecznych, przewiewnych miejscach. Poszczególne rodziny przychodziły osobno, tak aby nie mijać się z innymi.

Czy wiecie jak wyglada pierwsze podwodne muzeum otwarte na Cyprze?

Na Cyprze otwarto pierwsze podwodne muzeum sztuki. Tak, dobrze przeczytaliście. Do jego zwiedzenia trzeba się wyposażyć w maskę! Pod wodą przepływa ławica drobnych srebrnych rybek, słoneczne promienie z łatwością przedzierają się przez turkusową wodę, by jak reflektor oświetlić tę niezwykłą scenę. To nie sen, ani gra wyobraźni. To dzieje się naprawdę, osiem metrów pod wodą, w morskiej zatoce na Cyprze.

Zdjęcie przedstawia posąg chłopca w podwodnym muzeum na Cyprze

Pełna nazwa podwodnego muzeum to MUSAN (Museum Underwater Sculpture Agia Napa). Nazwa nawiązuje nie tylko do uroczej nadmorskiej miejscowości Agia Napa, skąd najprościej zanurkować w muzeum, ale również do muz, greckich patronek sztuki. I to sztuki przez duże S, ponieważ autorem rzeźb jest uznany artysta  Jason de Caires Taylor, któremu stworzenie tego niezwykłego miejsca zabrało ponad 3 lata. W brytyjskiej pracowni artysty powstały 93 rzeźby, które wraz z ekipą nurków umieścił pod woda, 200 metrów od złocistej plaży Pernera Beach w Agia Napa. Koszt całego projektu wyniósł  1.000.000 $, rzeźby są wykonane z obojętnego dla środowiska materiału, o neutralnym Ph, a w oficjalnym otwarciu, które odbyło się 31.07.2021 wzięły udział władze Cypru, celebryci i nurkowie w międzynarodowej obsadzie.

Zdjęcie przedstawia eksponaty w podwodnym muzeum na Cyprze

Ale najważniejsze jest to, że zyskaliśmy nowy i niezwykły wymiar rzeczywistości. Muzealne sale nie mają ścian i ograniczeń, w miejscu powietrza jest szmaragdowa, ciepła woda, a w dodatku unosimy się nad  podłogą z drobnego, białego piasku. Widzami są nie tylko ludzie, ale przede wszystkim mieszkańcy cypryjskich wód: małe, zwinne kraby, kolorowe ryby i żółwie. Dla nich MUSAN to podwodny las, wypełniony drzewami, długimi, luźno wijącymi się pnączami, ocieniony parasolami liści. Wszyscy mają nadzieję, że już niedługo te obiekty nabiorą życia pełniąc rolę sztucznej rafy i domu dla morskich stworzeń.

Zdjęcie przedstawia rzeźbiony podwodny las

A tymczasem możemy swobodnie nurkować dając równie swobodnie unosić się myślom i wyobraźni, powoli przesuwając się wśród rzeźb. Widzimy młode śpiące kobiety, które jednocześnie są korzeniami – podstawami smukłych roślin. Mijamy nastolatków, którzy obserwują świat wyłącznie przez oko kamery. Widzimy zamyślonego, eleganckiego mężczyznę, który wydaje się nie dostrzegać  piękna świata w jakim przyszło mu żyć.

Zdjęcie przedstawia podwodny posąg mężczyzny Zdjęcie przedstawia posągi ludzi w podwodnym muzeum

To niezwykłe miejsce jest rzadkim połączeniem pasji, sztuki i natury. Znajduje się zaledwie trzy godziny lotu z Polski, i dostępne jest dla każdego. Dla tych nienurkujących – z pokładu łodzi z przeszklonym dniem, i dla tych którzy chcą spróbować podwodnej przygody w akwalungu. Morskie wody u wybrzeży Cypru zapraszają, a biletem wstępu jest  wyłącznie ciekawość świata.

Myślicie, że bohater gier komputerowych, filmu oraz najpopularniejszego serialu – Wiedzmin żył naprawdę? Kto był pierwowzorem tej postaci?

„Wiedźmin” to dziś nie tylko książki, ale też gry komputerowe, seriale i inne gadżety osadzone w świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Czy słynny Geralt z Rivii miał swoich poprzedników w realnym świecie? Okazuje się, że tak.

Zdjęcie Wiedźmina bohatera gier komputerowych

Kiedy w latach 90. premierowo ukazywały się książki o wiedźminie, chyba nikt nie spodziewał się, że w niedalekiej przyszłości Geralt z Rivii będzie znany na całym świecie. Na fali popularności sagi na początku lat dwutysięcznych powstał film oraz serial. Widzowie do dziś z sentymentem wspominają niektóre efekty specjalne. Już wtedy czuć było, że „Wiedźmin” to coś więcej niż tylko seria książek fantasy. To całe uniwersum, którym zafascynowali się nie tylko Polacy, ale również nasi sąsiedzi z Europy Środkowej i Wschodniej.

Cały świat zakochał się w sadze Andrzeja Sapkowskiego w 2007 r. po wydaniu pierwszej z trzech gier opartych na przygodach Geralta z Rivii. Seria zdobyła rzesze fanów w wielu krajach, o czym świadczy, chociażby kilka reedycji gry. Na zlotach fanów fantastyki nie brakuje osób przebranych za postacie z „Wiedźmina”.

Zdjęcie Wiedźmina bohatera serialu pod tym samym tytułem

Czy „Wiedźmin” opiera się na faktach?

Fenomen uniwersum nie słabnie. Jego pozycję umocniła kolejna serialowa adaptacja, tym razem przygotowana przez platformę Netflix. Dla młodszych pokoleń to pierwsze spotkanie z Geraltem, Ciri i Yennefer. Widzowie i czytelnicy zastanawiają się, czy w przeszłości w Polsce lub gdziekolwiek w Europie rzeczywiście funkcjonowała taka profesja jak wiedźmini. Łukasz Kozak, mediewista i autor książki „Upiór. Historia naturalna” mówi, że w przeszłości pojawiały się postacie podobne do wiedźmina z książek Sapkowskiego. Jednocześnie przypomina, że saga nie jest „słowiańska”, a jej autor sięgał do motywów pochodzących z przeróżnych źródeł.

– Choć nieliczne z nich, jak fabuła debiutanckiego opowiadania o strzydze, pochodzą z polskiego folkloru, to nie znajdziemy w historycznych i etnograficznych źródłach wyspecjalizowanych „likwidatorów potworów”, a raczej ludzi, dla których zwalczanie – jak powiedzielibyśmy dziś – „nadprzyrodzonego” zagrożenia było raczej jednym z wielu zajęć bądź nawet usług – tłumaczy ekspert.

Poprzednicy Geralta z Rivii

Zdjęcie Geralta z Rivii

Kto zatem walczył ze złem? W pierwszej kolejności Łukasz Kozak wymienia owczarzy. Kiedy wszelkie domowe sposoby na poradzenie sobie z nieczystymi siłami nie działały, wzywano owczarza. Owczarza z wiedźminem łączył model ekonomiczny: również pobierał opłatę za swoje usługi. Owczarz polegał na swojej sekretnej wiedzy, przekazanej przez poprzednie pokolenia baców, tajemnych księgach (najczęściej były to stare gospodarskie i aptekarskie poradniki), na owczarskim bacie, którego ciosów doświadczyła niejedna zmora i niejeden strzygoń. W końcu źródłem owczarskiej skuteczności była pomoc diabła, z którym zawierał pakt, oraz dość instrumentalnie traktowanego Boga – którego owczarz „miał do dyspozycji” w postaci skradzionej hostii – opowiada mediewista (historyk, badacz okresu średniowiecza). Owczarze zwalczali upiory, zdejmowali uroki i leczyli choroby, korzystając z radykalnych metod.

W dniu jutrzejszym zapraszam Was na ostatnią część ciekawostek ze świata.

Źródło:https://www.google.com, www.national-geographic.pl