Dziś w ramach zajęć edukacyjnych przygotowałam dla Was kilka ciekawostek. Myślę, że przeczytacie je z zaciekawieniem i każdy znajdzie w nich znajdzie coś dla siebie.
Czy wiecie, że żaba szponiasta potrafi odtworzyć utraconą kończynę?
Naukowcy dowiedli, że żaba szponiasta posiada wyjątkowe zdolności regeneracyjne. Niektóre zwierzęta np.; rozgwiazdy – potrafią odtworzyć utracone kończyny. Ta wyjątkowa zdolność od lat fascynuje lekarzy. Zrozumienie jej mogłoby pomóc ludziom po amputacji kończyn czy ofiarom wypadków. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych ogłosili, że udało im się zrobić „duży krok w stronę rozwoju medycyny regeneracyjnej”. Zespół naukowców z Uniwersytetu Harvarda i Tufts zaobserwował odtworzenie amputowanej nogi u żaby szponiastej. Zastosowana technika polegała na nałożeniu mieszanki pięciu leków na kikuty nóg u badanych płazów. Medyczny koktajl był aplikowany tylko przez dobę, a 18 miesięcy później kończyny były prawie w pełni sprawne.
Autorzy badań nie wykluczają, że skoro tak krótka kuracja lekami uruchomiła długi proces regeneracji, być może żaby i inne kręgowce takie jak ssaki też potrafią odtwarzać utracone kończyny. Zdolność ta może być po prostu uśpiona. Rolą naukowców jest więc znalezienie środków stymulujących.
Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego – mity i fakty
Trójkąt Bermudzki – na te dwa słowa jeszcze kilka dekad temu bledli żeglarze i piloci samolotów. Mowa o regionie owianym wieloma legendami położonym na Oceanie Atlantyckim. W zależności od przekazów rozpiętość trójkąta jest różna. Najczęściej mówi się jednak, że jego wierzchołki to: Miami, Portoryko i Bermudy. Miejsce ma złą sławę przez liczne, często niewyjaśnione tragedie, do jakich tam dochodziło.
Trójkąt Bermudzki – prawda czy fikcja?

Pierwsze zaginięcia statków udokumentowano jeszcze pod koniec XVII w., jednak o Trójkącie Bermudzkim świat usłyszał dopiero w grudniu 1945 r. Podczas misji szkoleniowej doszło do niewyjaśnionego zaginięcia eskadry pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych. Wraki maszyn nigdy nie zostały odnalezione. Zaginął także jeden z samolotów ratowniczych. Każda kolejna tragedia w okolicach Bermudów, Florydy i Portoryko elektryzowała pasjonatów teorii spiskowych. Niektóre z nich wydają się całkiem przekonujące, inne przeciwnie. Warto jednak podkreślić, że większość wypadków w Trójkącie Bermudzkim – tak jak Lot 19 z 1945 r. – została przeanalizowana przez specjalistów. Wśród przyczyn najczęściej wymienia się błąd po stronie ludzi, problemy techniczne maszyn oraz ekstremalne warunki pogodowe. Nadal pozostaje jednak kilka historii bez wyjaśnienia…
Co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim?
Jedna z najpopularniejszych i najlepiej popartych naukowo teorii mówi o erupcjach metanu z podwodnych kraterów. Płyn będący połączeniem wody i pęcherzyków ma stosunkowo niską gęstość, przez co statki miały tracić wyporność i tonąć. Wpływ metanu na katastrofy lotnicze jest jednak mniej pewny. To dlatego, że stężenie gazu w powietrzu jest zbyt niskie, żeby realnie wpływać na działanie silników samolotów. Badacze podkreślają też, że rzekome wybuchające bąble metanu nie zostały jeszcze zaobserwowane nigdzie na świecie. Trójkąt Bermudzki fascynuje nie tylko naukowców, ale również pisarzy. Część z nich twierdzi, że właśnie gdzieś tam pod wodą znajduje się mityczna Atlantyda. Jej mieszkańcy mają celowo zatapiać statki i ściągać na dno samoloty. Podobne teorie mówią o rzekomym portalu czasowym czy nawet ingerencji obcych. Nie tłumaczą jednak, dlaczego kosmici mieliby korzystać akurat z tego miejsca. Dzięki tym historiom Trójkąt Bermudzki od lat jednych fascynuje, a innych przeraża.
Niektórzy wierzą, że w Trójkącie Bermudzkim jest Atlantyda. Problem w tym, że trudno o rzetelne wytłumaczenie tajemnicy Trójkąta Bermudzkiego. Każda z teorii, jaka się pojawiła, zdążyła już zostać podana w wątpliwość przez badaczy. Naukowcy wykluczyli między innymi nagłe fale pływowe. Mało prawdopodobna wydaje się też teoria o nieznanej anomalii geomagnetycznej, która miała dezorientować załogi samolotów. Przypomnijmy, że piloci są szkoleni do latania w ekstremalnych warunkach, nawet bez nawigacji. Dodatkowo marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych ogłosiła już, że „Trójkąt Bermudzki nie jest jednym z dwóch miejsc na ziemi, w których kompas magnetyczny wskazuje geograficzny biegun północny”.
A może tak naprawdę nie ma żadnych tajemnic? Statystyki nie wskazują na to, żeby w Trójkącie Bermudzkim ginęło więcej statków i samolotów niż w innych regionach Oceanu Atlantyckiego. Wypadków było co prawda sporo, ale to z uwagi na wiele miast portowych o znaczeniu turystycznym i handlowym – w tej części oceanu ruch jest po prostu większy. Miejsce obrosło jednak wieloma legendami i teoriami, dlatego też trudno będzie zmienić to, jak jest postrzegane.
który z dinozaurów był najdłuższy?
Według najnowszych badań Superzaur może być najdłuższym dinozaurem w historii. Zauropod z rodziny diplodoków mógł mieć nawet 42 metry długości. Chociaż zawsze był w czołówce najdłuższych dinozaurów, to nie było badań, które dokładnie określiły jego prym nad innymi. Do dziś.
Pierwszy ślad Superzaura
Superzaur, czyli nad-jaszczur (tak tłumaczy się jego nazwę z łaciny) żył ok. 150 milionów lat temu w okresie jurajskim. Naukowcy stwierdzili, że mógł żyć w towarzystwie allozaurów i innych diplodoków. Pierwszy raz jego kości zostały odkryte w 1972 r. na stanowisku archeologicznym Dry Mesa Dinosaur Quarry w Kolorado. Osobą, która jako pierwsza odnalazła pierwszy ślad Superzaura był Jim Jensen. Według pierwszych analiz mógł osiągać 33-34 metry długości i do 40 ton masy ciała. Łopatka tego zauropoda, którą odnaleziono w latach 70 miała 2,4 m wysokości. Na terenie tego samego kamieniołomu znajdowały się również inne kości, które początkowo błędnie zostały przypisane dwóm innym zauropodom. Teraz okazuje się, że tak naprawdę wszystkie pozostałości mogą należeć do tego samego gatunku. Wszystko wskazuje na to, że Superzaur może być najdłuższym dinozaurem w historii. Naukowcy, którzy identyfikowali szczątki tego olbrzyma ustalili, że jego długość waha się pomiędzy 39 a 42 metry. Według najnowszych danych ogon mógł osiągać ok. 18 metrów długości, natomiast szyja ponad 15 metrów. Superzaur był dłuższy niż trzy szkolne autobusy.
Należy pamiętać, że Superzaur może i jest najdłuższym dinozaurem w historii, ale na pewno nie najcięższym. W tej kategorii wygrywa z nim inny zauropod, zwany Argentynozaurem, który ważył nawet 90 ton i mógł być dwa razy cięższy od Superzaura.
Przedstawiam Wam najciekawsze odkrycia z 2021r. dotyczące dinozaurów
Archeolodzy znaleźli doskonale zachowany embrion dinozaura.
Skamielina przez kilkanaście lat znajdowała się w prywatnym magazynie chińskiej firmy Yingliang Group. Kiedy firma rozpoczęła budowę Muzeum Historii Naturalnej Yingliang Stone, pracownicy zobaczyli, że jajo jest naruszone, a w jego wnętrzu zauważyli fragment szkieletu dinozaura. W toku badań okazało się, że to liczące ok. 70 milionów lat skamieniałe jajo owiraptora, teropoda spokrewnionego z ptakami. Embrion miał prawie 27 cm długości. Naukowcy na podstawie analizy stwierdzili, że znajdował się w późnym stadium rozwoju. To jeden z najlepiej zachowanych embrionów dinozaurów, jakie kiedykolwiek odnaleziono.
Na Ziemi żyło aż 2,5 miliarda tyranozaurów
Naukowcy postanowili obliczyć ile tyranozaurów żyło na naszej planecie. Według obliczeń paleontologów, podczas 2,5 miliona lat istnienia tego gatunku, żyło aż 2,5 miliarda tych osobników. Tyrannosaurus Rrex to dwunożny mięsożerny dinozaur, który ważył nawet sześć ton i mógł mieć ok. 13 metrów długości. To czyni go jednego z największych drapieżników lądowych, które znamy. Naukowcy przeanalizowali kilka rodzajów zmiennych, między innymi korelację masy ciała z gęstością populacji, czas istnienia gatunku, metabolizm, zapotrzebowanie na energię, wiek, w którym tyranozaur osiągał dojrzałość płciową, czy długość życia jednego pokolenia.
Zespół pod kierownictwem Charlesa Marshalla z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley obliczył, że jednocześnie na Ziemi mogło żyć ok. 20 tysięcy tyranozaurów, a przez dwa i pół miliona lat po planecie chodziło ok. 127 tysięcy pokoleń tych dinozaurów. Łącznie daje to blisko 2,5 miliarda drapieżników przez cały okres ich istnienia. Dane jednak mogą być mocno szacunkowe, biorąc pod uwagę, że paleontolodzy odnaleźli mniej niż 100 dobrze zachowanych skamieniałości tyranozaurów.
Dinozaur, który miał bardzo nietypowy ogon
W tym roku naukowcy odnaleźli zupełnie nowy gatunek ankylozaura. Stegouros elengassen był stosunkowo mały, miał około 2 metry wysokości, ale to nie jego rozmiar zaskakuje. Miał ogon, który wyglądał jak maczuga pokryta kolcami. Przypominał macuahuitl, aztecką broń do walki w zwarciu. Paleontolodzy zaznaczają, że ankylozaur był roślinożercą, a ogon służył mu prawdopodobnie do obrony przed małymi teropodami i większymi drapieżnymi dinozaurami. Skamieniałości dinozaura odnaleziono w dolinie Rio de las Chinas w regionie Magallanes w Chile. Żył na terenie dzisiejszej Ameryki
Czy waszym zdaniem zwierzęta potrafią używać gwiazd do nawigacji?

Dotychczas uważano, że człowiek jest jedyną z istot żyjących na ziemi, które potrafią dokładnie przyglądać się gwiazdom. Przez tysiąclecia Droga Mleczna na naszym niebie służyła jako drogowskaz, a także jako inspiracja dla mitologicznych opowieści o rzekach, drogach, drzewach czy bóstwach. Tymczasem naukowcy badający zwierzęta, dokonali ostatnimi czasy zaskakujących odkryć, które każą nam zrewidować nasze poglądy na temat umiejętności niektórych zwierząt.
Żuk gnojarz i foka przecierają szlak w „zwierzęcej astronomii”
Pewnej bezksiężycowej nocy, naukowcy Marie Dacke i Eric Warrant, specjaliści od widzenia zwierząt z Uniwersytetu w Lund w Szwecji, obserwowali nocne żuki gnojowe, na afrykańskiej sawannie, jak toczyły gigantyczne kule nawozu. Żuki wydawały się być w stanie toczyć kule nadzwyczaj prosto, mimo że nie miały żadnych wyraźnych punktów orientacyjnych, do których mogłyby się odnieść. Naukowcy zdali sobie sprawę, że żuki korzystały ze światła Drogi Mlecznej! Po tym, jak żuk gnojowy przybywa na kupę gnoju, mozolnie buduje kulę z nawozu większą od siebie. Następnie wspina się na nią i kręci się dookoła, skanując niebo ponad nim. Na skutek złożonego charakteru oczy żuka gnojarza, gwiazdy wyglądają jak plamy, a nie punkty światła. Ale te same oczy są bardziej wrażliwe niż nasze, na przyćmione obiekty, takie jak delikatny zarys Drogi Mlecznej. Po skanowaniu nieba, żuk toczy swoją kulę w linii prostej z dala od kupy gnoju przez kilka minut, na przypadkowym kursie. Dr Dacke odkrył, że żuki wydają się utrzymywać na prostej drodze, sprawdzając czy widok Drogi Mlecznej, w kierunku której zmierzają, wciąż pasuje do wcześniejszego obrazu referencyjnego jaki zapamiętały. Takie badania rodzą nowe, trudne pytania: Czy zwierzęta widzą gwiazdy? Czy potrafią się nimi posługiwać? Inny naukowiec, Guido Dehnhardt, biolog morski pracujący obecnie na Uniwersytecie w Rostock w Niemczech, badał sposób, w jaki ssaki morskie orientują się w terenie. Dr Dehnhardt i jego kolega Björn Mauck wysnuli hipotezę, że gdyby foki potrafiły rozróżniać gwiazdy, mogłoby to pomóc wyjaśnić, w jaki sposób zwierzęta te są w stanie pokonywać długie pływanie po pozbawionych innych punktów orientacyjnych, morzach.
Myślicie, że Atlantyda naprawdę istniała?
Pierwsza wzmianka o Atlantydzie pochodzi mniej więcej z IV wieku p.n.e. Opisał je starożytny filozof Platon w swoim dziele „O Atlantydzie”. Miał być to kraina, która znajdowała się na Oceanie Atlantyckim. W czasach prehistorycznych miała rzekomo podbić znaczną część Europy i Afryki. Mityczna Atlantyda miała dążyć do dalszej ekspansji, ale ich zakusy zostały powstrzymane przez przodków Ateńczyków. Platon pisał, że ów kontynent był bogaty w cenne surowce oraz, że rozwinął się tam zaawansowany ustrój polityczny. Pierwszym władcą krainy miał być król Atlas. Uległa zniszczeniu około 9600 r. p.n.e. przez silne trzęsienia ziemi i ostatecznie została zatopiona. Archeologowie, którzy prowadzili wykopaliska na Krecie, odnaleźli ślady nieznanej kultury Minojskiej. Wielu badaczy twierdzi, że mogli być oni inspiracją dla tej historii. To właśnie na tej greckiej wyspie miała znajdować się Atlantyda. Minojczycy zostali w końcu pokonani lub włączeni do grupy ludzi z kultury Mykeńskiej, którzy zamieszkiwali Grecję kontynentalną. Wielu naukowców podaje w wątpliwość jednak pismo Platona, uznając, że mógł być to symbol i manifest jego poglądów politycznych. Debata o “Podwodnym Lądzie” prawdopodobnie nigdy nie zostanie rozstrzygnięta, a historia pozostanie mitem.
Czy wiecie co się stało z Arką Przymierza?
Arka Przymierza to biblijna ozdobna skrzynia, w której miały zostać tablice z Dekalogiem. Według Starego Testamentu Mojżesz miał je otrzymać od samego Jahwe (Boga). Według tradycji żydowskiej oprócz przykazań wewnątrz Arki miały znajdować się laska Aarona oraz dzban z manną. Miała 140 cm długości na 80 cm szerokości i 80 cm wysokości. Wykonano ją ze złota. Wszystko, co niej wiemy pochodzi z Biblii. Według hebrajskiej wersji, do momentu wybudowania Pierwszej Salomona arka miała być przewożona na specjalnym wozie w trakcie kampanii wojskowych Izraelitów. Żydzi wierzyli bowiem ,że ktokolwiek posiada Arkę, ten jest niezwyciężony.
Po zdobyciu Jerozolimy przez króla Dawida została sprowadzona i przechowywana przez kolejne lata w mieście. W 586 roku przed urodzeniem Chrystusa babilońska armia, którą dowodził król Nabuchodonozor II, podbiła Świętą Ziemię Izraelitów. W trakcie najazdu zburzono Pierwszą Świątynie, Arka zaginęła. Dalsze jej losy są nieznane. Wedle starożytnych źródeł, Arka została ukryta lub wywieziona do Babilonu. Inna teoria mówi o tym, że podczas plądrowania miasta została zniszczona. Wokół tego świętego przedmiotu dla Chrześcijan i Żydów narosło wiele legend. Jedna z nich głosi, że objawi się znowu wówczas, gdy na Ziemi objawi się prawdziwy Mesjasz.
Jutro zapraszam Was na ciąg dalszy ciekawostek.
Źródło:www.google.com,www.national-geographic.pl














