Codziennie dojeżdżam do pracy samochodem. Ostatnio miałam okazję przez kilka dni poruszać się autem mojego męża, w którym jest dobre radio z głośnikami. Jako, że bardzo rzadko oglądam telewizję, słucham radia podczas jazdy. W ucho wpadła mi piosenka Stanisława Sojki z 1991 roku pod tytułem Tolerancja. Z pewnością duża większość z Was ją zna. Zaczyna się od słów: „ dlaczego nie mówimy o tym , co nas boli otwarcie, budować ściany wokół siebie marna sztuka” . Pomyślałam, że warto zatrzymać się na tych zdaniach i zastanowić się nad ich wartością i przekazem.
Ówczesne czasy są trudne ze względu na pandemię. Ludzie mają tendencję do zamykania się w swoich rodzinach, w czterech ścianach, w samym sobie. Odgradzają się od drugiego człowieka i skazują na samotność. Samotność nam doskwiera. Nie jesteśmy do niej przystosowani. Człowiek to stworzenie stadne i w grupie czuje się najlepiej. To druga osoba przyczynia się do naszego zdrowia psychicznego.
„ Wrażliwe słowa, czuły dotyk wystarczą, czasami tylko tego pragniesz, tego szukasz” śpiewa dalej Sojka. Nie czekajmy na trudne sytuacje, by znaleźć w sobie czułość. Każdego dnia, tu i teraz możemy zbliżać się do drugiego człowieka. „ Główną przyczyną depresji nie jest nieposiadanie niezbędnych do życia środków materialnych, ale brak miłości innych”- mówi Dalajlama.
Jeśli otworzymy się na drugiego człowieka, jak drzwi, które z łatwością się otwierają, będziemy w stanie dawać mu coś dobrego od siebie. Co ciekawe i udowodnione naukowo-dawanie przyczynia się do naszego szczęścia, zadowolenia , spokoju i satysfakcji. Najszczęśliwsi są ci, którzy potrafią otworzyć się na drugiego człowieka, okazać mu serdeczność. Inaczej można powiedzieć „ mają serce na dłoni”. Nie zamykają się, nie chowają, nie izolują. Okazują serce.
Sojka śpiewa w refrenie :” życie nie po to jest by tylko brać, życie nie po to jest by bezczynnie stać i aby żyć siebie samego trzeba dać”. Spróbujmy każdego dnia dać cząstkę siebie drugiemu człowiekowi. Może to być uśmiech do pani kasjerki, miłe słowo do listonosza, zauważenie zatroskanej twarzy u bliskiej osoby, ciepłe przytulenie lub poklepanie po plecach. Przyjrzyjcie się wtedy sobie: jak się czujecie, czy ociepliło się Wasze serce, czy uśmiechnęliście się do samych siebie z czułością.
Możecie się pokusić o ćwiczenie dawania współczucia, które przeczytałam w książce „ Trzej przyjaciół w poszukiwaniu mądrości” polegające na tym, żeby „ spróbować znaleźć najbardziej nabzdyczoną osobę i zastanowić się, co można dla niej zrobić” . Ciekawe, kto z Was podejmie wyzwanie. Życzę powodzenia. Porozmawiamy o Waszych doświadczeniach na zajęciach ze mną.